Prywatnie, cichcem, do szuflady. Dla koneserów, na cudzą ścianę, pro publico bono. Bo ręka puszczona samopas się narowi. Bo nulla dies sine linea.

2017-02-14

Nowa jakość porteru małżeńskiego...

obejmująca mapę Śródziemia ("Fafik, orientuj się w terenie!")












































Portret dla pary zasobnej, na szczęście, w poczucie humoru. Zamówiony przez małżonka dla upamiętnienia ostatnich chwil we dwójkę, miał być orendum (epitafium?) na część (część?) bezpowrotnie utraconej figury małżonki. Nie do końca wykonanie poszło we wskazanym kierunku czasowym, akcentując zaawansowany już akt poczęcia nabrzmiałej zygoty, fenomenalną potencję pana domu (klient płaci, klient ma ;) oraz wiraże chaosu, które dopiero się rozpędzają...

(W następnym odcinku z tej serii małżeństwo z dwudziestoletnim stażem, stay tunned)

2017-01-22

Babeć i dziadka



"Gdy dziadkowie wchodzą drzwiami, dyscyplina wylatuje przez okno." (Ogden Nash).
(Druga wersja mówi, że gdy dziadkowie wylatują oknem, demencja już nie otwiera drzwi.)
Wszystkiego dobrego wszystkim zainteresowanym.

2017-01-09

Noworoczne strzelanie do psów

Już chyba kończymy z tym okołonoworocznym  nurtem strzeleckim, dla zwierzów zdradzieckim.

{w kiełbasę klik i będzie big}

Pewnego wieczoru przechodzę pod blokami, mija mnie małżeństwo z psem wielkim jak kuc. Nagle ktoś z balkonu rzuca petardę (petardą). 
BUM!* 
Pies z kwikiem podskakuje na wysokość metra (jak w kreskówkach), a następnie rzuca się panicznie przed siebie, ciągnąc panią uwiązaną do smyczy oraz pana trzymającego panią za rękę. Oczami wyobraźni widzę jak ten wesoły korowód typu triomaraton kończy galopadę na Ursynowie, gdyż z siłą pociągową oszalałego kuca (plus brakiem tarcia na zlodowaciałym chodniku) się nie wygra. Pani z panem jakoś jednak dają radę wyhamować zwierzę.
Pani podnosi do góry głowę i pięść:
- Ty skurwysynu! - krzyczy.
- Cicho, tak nie można - uspokaja szeptem pan.
Z jednego z balkonów wystaje łysa, nalana głowa przyczepiona do swetra w romby.
Trudno powiedzieć - widz czy sprawca. 
Zwykły palacz-nałogowiec czy zimnokrwisty petardziany skurwysyn.
Taka sytuacja.

* lub coś onomatopeicznie lepszego niż "BUM!", np "PAFF!"

2016-12-24

Wesołe świątki

dokazują (...)
 (...)

Niech mi ktoś dopisze tekst do tego posta, bo jestem przeziębiona, na czczo i nie mam weny. 
Zamiast znowu oglądać Kevina.
(A nawet na czczczooo.... ewidentnie spalam mięśnie i zwoje by wyprodukować sześć metrów bieżących kataru)

No i bawcie się dobrze. I tak pójdzie raczej w biodra niż w duszę.

2016-11-24

W mysiej norze

W mysiej norze nie najgorzej. Zwłaszcza gdy nie ma kota. Atmosfera rodzinnej wspólnoty, mimo znacznego przemyszenia na centymetr kwadratowy.


Wyposażenie wnętrza świadczące, że mamy do czynienia co najmniej z mysią klasą średnią: część jadalna wyraźnie oddzielona od fizjologicznej (gdy brzuch boli, wal do nakrętki po Coli ;), gazetownik, szwedzki stoliczek, plastrowycieraczka, obecność rodowej biżuterii, inwestycje upiększające: nowe panele z domina i klocków.
No i dobre nawyki: zabiegi higieniczne stóp przed nanizaniem kapci ze skuwek, podcieranie listkiem, spanie w tubie po paście do zębów. 
Żadna tam mysia hołota.

To by było na tyle, gdyby nie ten niepokojący element, że ktoś tam jednak łypie...




Jesień, myszy ciągną do domów. Jak zobaczycie w spiżarni mysie boby, to pomyślcie z czułością o tej podpodłogowej społeczności.

2016-11-13

Pejzażyk patriotyczny czyli chcieliście Polski, no to ja macie, skumbrie w tomacie, pstrąg

Umówmy się że to było zapostowane jedenastego, dobra?


Ponieważ ostatnio było zgłaszane zapotrzebowanie na zoomowanie, jestem zatem przygotowana w temacie niedowidzących:


MENIU:
piąte koło u woza - sarmatoza / Król i Królowa Polski w jednym / Kraj w proszku,Wisła w płynie / piękne Osiedle Młodych bo to nie jest kraj dla starych ludzi / pola pełne buraków w tym cukrowych, bo tu słodko /  brat-chwat Vat / dworek ziemiański a zaduch słowiański / nadmorska pocztówka i pełna jajek NFZ-owska stołówka/ kieliszków kolumna / wsie, miasta i gumna/ itd, ufuf.
A ten kowboj to oczywiście Cejro ;)

A tera ORZEŁEK, wersja osobista.


























Tak, przyjmę z pokorą krytykę i wytknięcia, że jest on szpotawy i ogólnie wyleniały, że ma focha na gębie oraz czarne płuca, a także naddatek czapki połączony z niedostatkiem skrzydeł. Że bardziej przypomina sowę niż Sawę i że ma więcej z Marsa niż z Warsa. Uważam jednak że ma w sobie potencjał. Mam zamiar wspomóc go odnową biologiczną w spa-toszopie i w przyszłym roku sprzedawać na koszulkach hipsterom. Bo bądźmy szczerzy, styl narodowo-patriotyczny pozostawia wiele do życzenia w temacie estetyki i na tym tle orzełek ów nie może być aż taki zły. Zwłaszcza że już dwa lata czeka na wizytę u kardiologa i okulisty ;)

Czuwaj!

2016-10-31

2016-10-26

Kocyk czyli modele niedzielni

Żeby tak tu nie wiało październikową pustką, otworzymy letni notesik. Niedzielni modele, moi ulubieni.
Siedzą na leżakach, na trawie czytają, zlegają gdzieś w krzakach, rysować się dają.

Zasada numer jeden na ogarnięcie szybkich szkicyków: jeśli coś idzie nie tak, nie mamy czasu albo model opuścił stanowisko, szybko owijamy go rysunkowym kocykiem (albo przykrywany drugą kartką ;)
Próby osiągnięcia podobieństwa spełzły, zatem zajęłam się ponętniejszymi częściami ciała, takimi jak stopa i ręka bębniąca w kufel.

Pozowanie trwało tak długo, że krety wysłały związkowca, żeby sprawdził co uniemożliwia nową, ogródkową inwestycję kopcodeweloperską.




















(Moim zdaniem dorysowanie kreta zawsze sprzyja)


„W obliczu tego, co nienapisane, rzeczy napisane zawsze bledną” twierdzi Pilch. 
Tak samo jest z rysowaniem. Ale człowiek ma swoje potrzeby. Ryć pisakiem po ściętym, przemielonym drzewie, zawijać w koce. Cóż.

2016-10-11

Astro Waga

Pytam znajomego, kiedy córka ma urodziny. Odpowiada:
- A teraz, na dniach, to typowa Waga!






















Po siedmiolatce jeszcze trudno stwierdzić czy jest stabilna (emocjonalnie) i czy będzie się nadawać na stanowisko Specjalisty do Spraw Zrównoważonego Rozwoju (jak każda Waga, wiadomo).
Znajomy jednak zdaje się uważać że Waga to właśnie na odwrót - raz taka, raz siaka, raz w tę, raz w tamtą, raz anioł raz belzebub - innymi słowy ciągłe przeważanie szali, wieczna chybotliwość charakteru. Czyli to, co myślałam o bliźniakach (dwujajowych).
Dlatego odważnikami w wadze są jaja (dwa solidne jaja zawsze stoją wyżej od kopy maleńkich, też wiadomo).
Pozdrawiam Wagi.

2016-09-16

Dalsze losy warszawskiej syrenki

Syrenka warszawska jako pasza dla ryb, smutek.
























Podczas modernizacji warszawskiej oczyszczalni ścieków, która w czasie tejże modernizacji była zamknięta (dla ścieków), ścieki bezpośrednio wypuszczano do Wisły. Co zaowocowało zdechnięciem części asortymentu rybnego. Oraz zmutowaniem ryb pozostałych. Które to ryby na skutek psychosomatycznych zaburzeń osobowości i ogólnej hydrokonfuzji nie poznały swojej pani i ją zeżarły.
Bywa.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...