Prywatnie, cichcem, do szuflady. Dla koneserów, na cudzą ścianę, pro publico bono. Bo ręka puszczona samopas się narowi. Bo nulla dies sine linea.

2016-03-27

Narodziny Koko. Oraz scenki z życia kurodziców.

Oczywiście życzę, a jakże by inaczej.
Pobudzona kulinarnie indyczą piersią (nie bądźmy małostkowi gatunkowo), sięgnęłam do folderowej zagródki, gdzie żywota swego dokonują pokolenia kuraków.

Zszokowany kogut ogląda niepojętą scenę narodzin białka, wapnia i fosforu (żeby tylko) oraz pokaz akrobatyczny w jednym. Kura ponętnie i higienicznie odpierzona, lecz już stosownie odziana na wiosenno-świąteczny spacer, na którym kogut prezentuje ogonowy doczepiec w celu mirażu potencji.


"Zniosła mi kura jajek sześć. Pytam więc kury – czy mogę zjeść?

– Ko… ko… ko… – zaprzecza hardo. – Ani sadzonych, ani na twardo.
I jajecznicy – nie. I na miękko – nie! Nie dam! Choćbym miała pęknąć!

Więc pytam grzecznie kury – czy mogę utrzeć te jaja na kogel-mogel?

Spojrzała na mnie … jak na osła… i zagdakała, wielce wyniosła, że jaja… na pisanki zniosła! "

"Pisanki" Halina Szayerowa

6 komentarzy:

  1. Piękne!

    Buziaki świąteczne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U... Jakie obfite piersi kurze! Pozazdrościć! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć, tak ma być, takie są rozmiarowe wytyczne przemysłu drobiarskiego.

      Usuń
  3. Byc tak sexi w takim momencie - no, no, no! Szacun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość to zasługa trwałej z ikry ;)

      Usuń

Proszę sobie folgować

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...