Karnawałowy Festiwal Grzyba afirmujący antropologiczną różnorodność plemienną.
Rysunek powstał jako ilustracja do jednej z blogerskich bajek, o czym więcej w czasie stosownie późniejszym. Powyżej mamy wersję nieco nieocenzurowaną czyli obejmującą wioskowego szamana Manola na ostrym rauszu z koktajlu grzybowego. Jak widzimy tylko cztery na dziesięć wioskmanów uległo mirowi współczesności i nosi rzeczy porzucone w dżungli przez nastraszonych turystów, w tym: kapcie, naramienniki rycerskie, cylinder, pas z nabojami, pół pary gaci, szpilki Manolo B. i siatki z biedro pełne zakupów inszych niż grzybnia. Co czyni sytuację wioskową antropologicznie niewesołą ale jeszcze nie tragiczną.
W następnym odcinku bliżej przyjrzymy się poszczególnym osobnikom, ich wioskowym funkcjom oraz przede wszystkim modzie z dziada pradziada lokalnej, czyli: misiom nadziewanym jako czapki, kotkom nadziewanym jako botki, torebkom z zajączków, bananowym spódniczkom, kopertówkom z liścia i brandzoletkom z węża.
A wy, co zgubiliście w dżungli?